A dlaczego nie "Skype"?

18 kwietnia 2008

- Dlaczego do wideokonferencji wszyscy liczący się producenci zalecają stosowanie dedykowanych urządzeń? Dlaczego nie można do tego celu wykorzystać popularnych programów, jak choćby Skype??
- A kto powiedział, że nie można? Jak najbardziej można, ale... Na rynku dostępnych jest wiele programów do internetowych wideospotkań, zarówno płatnych, jak i darmowych. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z pewnych ich ograniczeń. Dla niektórych zastosowań możliwości tych programów są wystarczające, dla innych, bardziej profesjonalnych zadań ograniczenia te są jednak dyskwalifikujące. Sami jesteśmy bardzo aktywnymi użytkownikami programu Skype, choć z różnych względów, nie tylko patriotycznych, jesteśmy pełni uznania także dla Gadu-Gadu. Do pracy wybieramy jednak Skype ze względu na jego absolutnie unikalne możliwości przenikania poprzez translację NAT - do czego jeszcze wrócimy. Skype służy nam tylko jednak do pobieżnych, roboczych kontaktów w gronie personelu NETIX (szczególnie, kiedy jesteśmy w rozjazdach) oraz oczywiście do kontaktów z naszymi Rodzinami. Natomiast do profesjonalnych wideospotkań z naszymi Klientami i Partnerami wykorzystujemy pełnoprawne dedykowane urządzenia wideokonferencyjne. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby udało nam się namówić członków zarządu poważnego przedsiębiorstwa lub banku, żeby skupili się przed monitorkiem komputera i żeby zechcieli patrzeć w kamerkę USB, a najlepiej jeszcze, żeby założyli słuchawki, by nie przeszkadzało im słyszalne echo. Albo żeby światowej sławy chirurg zgodził się na transmisję "na żywo" unikalnej operacji do grupy konsultantów i studentów przy pomocy Skype z płynnością zaledwie 2-3 klatek na sekundę i mizerną rozdzielczością. Albo żeby melomani wybaczyli nam wąskie pasmo akustyczne, wyraźnie słyszalne zniekształcenia oraz nienajlepszą eliminację echa podczas transmisji koncertu znakomitego kwartetu smyczkowego, wieńczącego międzynarodowe sympozjum naukowe. Mieliśmy sposobność przeprowadzić wszystkie powyższe transmisje z sukcesem, ale wyłącznie przy użyciu profesjonalnego sprzętu wideokonferencyjnego. Nie muszą być to zresztą imprezy organizowane dla setek uczestników - miewaliśmy przyjemność gościć pojedyncze osoby, które zabiegały o pracę w firmach w Europie Zachodniej lub w USA. Coraz częściej przyszły pracodawca życzy sobie przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej twarzą w twarz, choć oczywiście nie zamierza w tym celu pokrywać kosztów transoceanicznej podróży kandydata. Nasi goście przyznają, że udało im się zrobić dobre wrażenie i że ich kandydatura została przyjęta. Trudno by było uzyskać taki efekt przy użyciu Skype czy podobnych programów. Ich ograniczenia są bowiem dosyć poważne: Natomiast mimo tych wszystkich ograniczeń my jesteśmy entuzjastami programu Skype ze względu na jego absolutnie unikalne mechanizmy pokonywania ograniczeń, stawianych na drodze dwukierunkowej transmisji dźwięku i obrazu przez urządzenia sieciowe z translacją NAT. Nie znaczy to, że profesjonalnych urządzeń wideokonferencyjnych nie da się zastosować w środowisku sieciowym, w którym zachodzi translacja NAT. Owszem, jest to trudne, ale mamy na to cały asortyment narzędzi i wiemy, jakie zaaplikować zmiany w konfiguracji routerów dowolnych producentów, aby była możliwa wideokonferencja bez pogorszenia stanu zabezpieczeń sieci wewnętrznej. Zdumiewające jest natomiast to, że Skype dostosowuje się do restrykcji NAT automatycznie! I choć teraz już znamy algorytm, według którego Skype dokonuje serii agresywnych prób obejścia translacji NAT, to testując go w setkach rozmaitych sieci nadal trudno nam znaleźć taką zaporę, zza której Skype nie będzie umiał działać J
Maciej Skrzypczyński
Drukuj

bursa escort eskisehir escort antalya escort mersin escort istanbul escort